Pierwsze zajęcia minęły szybko. Tak również minął pierwszy rok. Przeparaszam za moją ,skromność, ale uważano mnie za najlepszą. Prowadziłam układ na zakończenie. I tak minął następny rok,później następny. Pierwszy turniej. Dostałam 6. Drugi i trzeci pozwolił mi na klasę E. Twardogóra- najważniejszy niemal turniej w roku. Klasa D. Szyty pierwszy strój.Taniec nabrał dla mnie większego znaczenia. Kolejne turnieje i pierwsze miejsca. Ale cóż byłaby to za droga do celu gdyby nie porażki? Złamane obie ręce, 5 miejsce... to właśnie dało mi podwójnego kopa, aby działać. Postawiłam sobie cel- następna klasa. Zaczęłam tańczyć jazz. Klasa E,potem pierwsze miejsce. Pięłam się do góry. Teraz,aktualnie w solo klasa C, strój z kamieniami. Jazz D. Duet C. Za 10 dni turniej (21). Drogę mam otwartą do klasy B. Tylko trzeba chcieć.
Jeżeli wy chcecie zacząć coś z tańcem nie zwlekajcie. Według mnie lepiej jest im wcześniej zaczynamy. Poprzez taniec wyrażamy siebie,swoje uczucia to co w sobie trzymamy. Za to właśnie kocham taniec, za swobodę bycia. I dziękuję Bogu za talent jaki mi dał :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz