Ten post będzie naprawdę wyjątkowy. Będzie (jak już wywnioskowaliście) o mojej przygodzie z tańcem. Zacznijmy od tego ile lat miałam kiedy zaczęłam, co tańczyłam, gdzie itd.
Miałam 6 lat. Mama planowała aby zapisać mnie na tańce, być może jednym z powodów było to , że byłam i jestem bardzo ruchliwa. Zajęcia te odbywały się w mojej szkole-podstawówce. Razem z moim bratem (tak, mój brat był na 1 zajeciach ). Dobrze pamiętam ten dzień, jednak nie miło (pozwólcie że zachowam to). Tańczyłam wówczas taniec towarzyski. Pamiętam moje pierwsze nie czyste obroty na ugiętych nogach, na piętach eeeh. ;D. Salka była malutka w porównaniu to naszej teraz. Pamiętam że było chyba 15 dziewczyn i chyba równo chłopców albo ciut mniej. W dnia na dzień,mijały miesiące- chodziłam sumiennie przygotowana na każde zajęcia. Stawałam się coraz lepsza i dokłądniejsza. Opłaciło się. Ktoś to zauważył. Trenerka uważała mnie za wzór i może byłam mała, ale dało mi to coś do myślenia.... Że taniec to coś co lubię.
Po paru miesiącach z ok. 15 chłopców- zostało tylko 2. Dziewczyn było 10. 8 nie miało par.
Na którymś z zajęć pani ogłosiła turniej. Turniej wówczas był dla mnie czymś nowym,jakimś wyzwaniem. Jednak po roku , taniec towarzyski zniknął. Szkoła ,rozpadła, się. Nie było partnerów. Trenerka namawiała mnie i mamę. Mialam nawet partnera. Wszystko pięknie ale... Zagnańsk. Moja mama pracuje co drugi dzień na różne zmiany. Tata nie ma prawa jazdy. To właśnie w pewnym sensie zamknęło mi drzwi do tańca towarzyskiego. Czasem zastanawiam się, co by było gdybym jednak go kontynuowała? Nie poznałabym tych ludzi, którzy są teraz moimi bliskimi osobami. Nie wyobrażałabym sobie bez nich życia...mnie.
Przerwa z tańcem nie trwała długo. Mama wkrótce zapisała mnie do klubu który o dziwo jest moze 100 m od mojej szkoły. Załatwione, wpłacone i czas na pierwsze zajęcia...Pierwsze ,spotkanie, z disco dance.
C.D.N
Spodobało się? Chcesz kontynuację? Mile widziane są komentarze :)