Co prawda post był już, ale taki na szybko, dlatego w tym wpisie opowiem co spotkało mnie po południu a było tego dużo...
Po tytule możecie zgadnąć, że wykonywałam razem z Julą różne challenge. Po prostu zaprosiła mnei do jej domu i jakoś tak wyszło, że dopadłyśmy... yoga challenge ! Co prawda niektóre ,pozycje, były trudne ale dałyśmy rade. Jednak czasem upadałyśmy no i przy tym - śmiałyśmy się jak downy :D.

Drugi challenge był to makijaż na ślepo. Powiem Wam, że upłakałam sie ze śmiechu. Wystarczy naprawdę kilka kosmetyków żeby nieźle się pobawić. Polecam Wam, np na nocowanie czy urodziny, super zabawa. (pod spodem zdjęcia :) )
Trzeci challenge który ja zaproponowałam I PRZEGRYWALAM :c był to SAY ANYTHING. Zobaczyłam go dzisiaj na YT i spodobał mi się. Chodzi oto, aby 2 osoby mówiły na przemian bez dłuższych namyśleń cokolwiek typu: szafka,krawat itd. Jeżeli osoba powtórzy się lub zająknie - druga osoba nakleja na jej twarz kawałek taśmy ,zniekształcając, jej twarz. Pod koniec wyglądałam jak potwór! Nawet niewiem czy wstawiać zdjęcia haha.
Czwarty challenge był już u mnie i też mega się uśmiałyśmy. Nie wiem dokłądnie jak to się oryginalnie nazywa ale może kojarzycie. Jedna osoba włącza drugiej głośną muzykę, z kolei ta zadaje pytania. Jest to zabawne bo słowa są śmiesznie poodkręcane i wychodzi z tegoi śmieszna i inna niż miała być całość :). Też fajna zabawa.Dzień dzisiaj super mi minął. Spędzanie czasu z Julką to istna przyjemność. Nie pamiętam, żebym ostatnio się tak uśmiała. :)

Wariatyy ;D :*
OdpowiedzUsuń